Notatnik

Spóźniony post

Po śmierci Pawła Adamowicza | 2/12/2019

Nie znałem Pana Adamowicza i nigdy na niego nie głosowałem, nawet nigdy nie byłem w Gdańsku. Ale zbrodnia na nim dotknęła mnie, byłem smutny i przygnieciony atmosferą w kraju.

Najpierw skupiłem się na milczeniu i skupieniu oraz modlitiwe. Kilka razy zaczynałem coś pisać i po chwili kończyłem lub przekreślałem napisane słowa. Mimo kilku lat pracy na zapleczu polityki nie byłem pewny co napisać. Może bałem się hejtu, może wyśmiania, może banału? Po pewnym czasie uznałem jednak, że milczenie w mediach społecznościowych nie jest niczym złym, odbyłem za to wiele rozmów prywatnych na temat tego co wydarzyło się w trakcie finału WOŚP.

Ale jednak nie potrafię przejść nad tym co wydarzyło się w Gdańsku obojętnie i po prostu zacząć publikować kolejne posty. Myśli moje wracają do tego, choć mój komentarz nie jest przecież nikomu do niczego potrzebny. Odczuwam potrzebę wyrażenia swojej opinii i podzielenia się tym.

Dlaczego? Może dlatego, że taka jest natura spraw publicznych, które kocham i które są moją pasją. Dzielić sprawy, interesy, problemy oraz sukcesy z innymi. W końcu łączy nas wspólny los i powinniśmy się trzymać razem, prawda? Chcemy się więc wyrazić wobec innych obywateli, chcemy też walczyć o swoje ideały. I często w tej walce pozostajemy bez opamiętania.

Przez chwilę myślałem, że ta tragedia je przyniesie, ale to mówiło mi serca a nie rozum. Szybko ruszyła maszyna tłumaczenia tego co się stało swoim elektoratom i zwolennikom. Obserwuję ten proces mniej więcej 14 lat (od 2005), ale zabicie prezydenta Adamowicza to coś więcej niż kolejne wydarzenie życia publicznego.

Dla mnie to przypomnienie, że politykę uprawiają ludzie. Że państwo, politykę i sprawy publiczne tworzą ludzie. Z całym skomplikowaniem i prostotą w nas. I niezależnie co twierdzą tygodniki, dzienniki i Internety, ostatecznie wszystko zaczyna się i kończy w człowieku. W jego przeżyciu, w jego decyzji, w jego trudnych i łatwiejszych stronach charakteru. Na jego relacji z Bogiem lub na jej braku, na jego postrzeganiu spraw i świata i ludzi. To co np. po tej śmierci okazało się interesujące to osobista przyjaźń prezydenta Adamowicza z kościołem gdańskim, z tamtejszymi biskupami i wieloma katolickim wspólnotami, z mniej znanymi dziełami kościoła w Gdańsku. Łączenie więc polityki liberalnej ze wsparciem dla kościoła jest możliwe. Wbrew temu co sądzą dzisiejsze prawicowe tygodniki i telewizje. Przynajmniej możliwe było w Gdańsku.

Może taka tragedia oddziałuje na wyobraźnie tych co zajmują się sprawami publicznymi bardziej. Przecież mogło się to wydarzyć również w innym mieście, dotknąć kogoś kogo znam osobiście i z którym wczoraj czy tydzień temu rozmawiałem, spotykałem się itd. Być może dla wielu osób w kraju ta sprawa jest już dawno zamknięta. Ale ja odczuwałem potrzebę napisania kilku zdań.

Sens polityczny tej sprawy dopiero poznamy. Bo taki na pewno będzie, w końcu zabito polityka, urzędującego prezydenta dużego miasta. W sensie krótko-terminowym konsekwencje są już widoczne: nowe wybory, za chwilę nowy prezydent. Wiele też od stycznia się wydarzyło w gdańskim społeczeństwie. Ale co ta śmierć oznacza dla życia politycznego Polski w ogóle, to się dopiero okaże.

Tymczasem ja chciałbym zwrócić uwagę na dwa aspekty tej sprawy. Jeden: uczestnicy debaty to nie tylko 50/60 polityków krążących po największych studiach telewizyjnych i radiowych. Parlament ma 460 posłów i 100 senatorów. Wszyscy oni prowadzą /  będą prowadzić kampanię wyborczą w terenie, rozmawiając z ludźmi i tworząc własne treści, spotkania. Opinia publiczna to tysiące lokalnych dziennikarzy, liderów i menadżerów. Takie zdarzenia działają na wyobraźnie tych grup. Oczywiście, że ich siła oddziaływania jest mniejsza niż liderów, ale jednak może wpłynąć na decyzje osobiste, sposób prowadzenia kampanii lokalnych itd. Nie spodziewam się przełomu, absolutnie, ale łagodniejszy język w kampaniach terenowych to tez już coś. Podkreślam: nie w mediach, ale w terenie. A tam też, mimo wszystko, trochę spraw się decyduje.

I sprawa druga: dobro. Jest rzeczą oczywistą, że zło trzeba nazywać złem i dziękuję tym, którzy to robią. Dobro też trzeba nazywać dobrem i dziękuję tym, którzy to robią. Tyle już zostało powiedziane, że nie będę ani tego powielał ani pisał tego samego innymi słowami. Zresztą wrzucam ten post jako „spóżniony” i wielu z Was jest już dużo dalej niż ja, debata publiczna też jest już w innym punkcie. Pewnie niewiele osób nawet przeczyta ten post. 

Mimo to chcę coś dodać do segmentu "dobro", bo uczono mnie szukać najpierw dobra wszędzie tam gdzie jestem. To bywa naiwne i czasem takie jest. Ale nie chcę być naiwny, po prostu uznaję szukanie dobra za pewną metodę życia.

A zatem: 

Dziękuję tym, którzy podkreślali, ze Paweł Adamowicz zginął na służbie. Na scenie gdzie zginął nie był jako osoba prywatna ale jako prezydent. Atak na niego jest więc atakiem na tych, którym ta służba była poświęcona i z mandatu których była sprawowana. Na mieszkańców Gdańska w pierwszej kolejności, a pośrednio na Polakach i całym kraju.

Dziękuje tym politykom i dziennikarzom, którzy zachowali wstrzemięźliwość w pierwszych dniach, którzy odważnie przyznali się do przekraczania granicy debaty publicznej. Wiem, że zrobił to m.in. Paweł Kukiz na swoim FB, ale na pewno wielu innych, bezimiennych. Są też politycy tacy jak Marek Jurek, który reaguje od razu na hejt wśród swoich wyborców, prosi o umiar w krytyce przeciwników. Możemy brać z tego przykład. Wiem że są też tacy politycy po stronie liberalnej.

Dziękuje za słowa „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, padły z kilku stron i rzeczywiście mogą być one zaczynem czegoś nowego w polskim życiu publicznym. Wypowiedział je wrocławski kardynał - Bolesław Kominek i zadziałały w relacjach z Niemcami. Na podstawie tych słów i „listu pojednania” z 1965 roku od kilku lat Fundacja Młoda Rzeczpospolita we Wrocławiu tworzy Europejskie Forum Młodych im .Bolesława Kominka. Blisko 300 osób z ponad 15 krajów wzięło już w tym udział.

Dalej. Od wielu znajomych Warszawiaków słyszałem, że w dniach żałoby Prezydent Trzaskowski zachował się godnie, nie podsycał emocji, łagodził ton wypowiedzi. Dziękuję jemu za to.

Zgadzam się więc z Marcinem Fiołkiem, który zwracał uwagę w kilku dniach po śmierci”:  “Może tego wspólnego mianownika trzeba poszukać jeszcze niżej, zacząć od oczywistości. Ot, takich choćby jak zachowanie prezydenta Rafała Trzaskowskiego, który podczas poniedziałkowego marszu milczenia w Warszawie zamknął i uciął temat rozdmuchiwania go w klimatach politycznych emocji. Trzeba to zauważyć, odnotować, docenić - zwłaszcza po drugiej stronie sporu. I odwrotnie - warto wskazywać przykłady pozytywnych zjawisk, jak choćby radnych warszawskiego PiS czy urzędników Kancelarii Prezydenta, którzy dotarli na wspomniany marsz, choć przecież jednoznacznie kojarzył się on z środowiskiem Platformy (…).”

Są też inne przejawy dobra: do szpitala, gdzie operowano Adamowicza pojechał Minister Zdrowia, Łukasz Szumowski. Po małżonkę zmarłego Prezydenta wysłano rządowy samolot itd. Władysław Kosiniak Kamasz ruszył z akcją  #ZnakPokoju i wielu posłów PSL zareagowało na nią szukając porozumienia tam gdzie w 2018 była kłótnia. Dziękuję im za to.

Nie dziwi mnie, że politycy opozycji nie mogą być naiwni i muszą trzeźwo patrzeć na sprawy. Mają trudnych przeciwników w walce o władze, którzy potrafią bez emocji wykorzystywać różne okazje do celów partykularnych. Postulaty zmiany szefostwa Telewizji Polskiej (PO i Kosiniak Kamysz) i inne pomysły, które mają intencję zmian w polskim życiu publicznym są w pełni uzasadnione. Ja po prostu pomyślałem o tym, że skoro zło tak bardzo dobija się do naszych oczu to ja myśleć będę o kilku sprawach pozytywnych. To i tak prawie nic na tle tego co się dzieje, ale to przynajmniej mogę zrobić. Głównie dla siebie. Zachowując spokój i trzeźwość staram się patrzeć na dobro i szukać dobra.

Gdańskowi dziękuję za wiele z tych dni, z pewnością nie mogę już dłużej odwlekać mojej wizyty w tym interesującym mieście.



Zostaw komentarz




Udostępnij przez