Notatnik

Prośba o zrozumienie

7/21/2017 | Komentarze: 9

Wróciłem już z Ukrainy, gdzie spędziłem kilka dni w międzynarodowym gronie (Holendrzy, Słowacy, Ukraińcy, Brytyjczycy, Gruzini i  inni) bardzo życzliwej atmosferze ucząc się i ciesząc się wartościową i pełną ciekawości kulturą polityczną. Wróciłem do kraju w samo centrum i apogeum sporu politycznego.

Niestety, nie potrafię poczuć się częścią wspólnoty, która gromadzi się na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, pod pręgierzem we Wrocławiu i w innych miejscach kraju. Nawet nie to, że nie chcę, po prostu nie potrafię. Trochę ze względu na spikerów tych protestów, na Ryszarda Petru, który ze sceny mówi o ideach mi zupełnie obcych, na Pana Przewodniczącego KOD-u, który poświęca dużo czasu na analizę psychiki Jarosława Kaczyńskiego, na wiele osób na scenie, których nie potrafię obdarzyć zaufaniem.

Może także dlatego, że podświadomie czuję, że środowisko prawnicze samo jest sobie winne dzisiejszej sytuacji?  Chodzi o towarzyszące mi przekonanie, że reforma sądownictwa jest bardzo potrzebna i żal nad tym, że środowisko prawnicze przez tyle lat niezdolne było do autorefleksji, do własnej reformy.

Niemniej potrafię i żywię dużą sympatię dla tych, którzy pomimo wakacji, urlopów i wielu zajęć gromadzą się i protestują, korzystają ze swoich praw, potrafią wyrazić własne oburzenie. Uważam, że ma to wartość samą w sobie i tego im gratuluję.

Nie rozumiem swoich kolegów chrześcijan, którzy usprawiedliwiają Jarosława Kaczyńskiego za słowa, które padły z mównicy sejmowej, za pochwałę współtworzenia sytuacji w której każdy obraża każdego. Oczywiście, słowa i argumenty używane przez opozycję nie są chrześcijańskie i są wulgarne, ale to sprawa strukturalna a nie jednej czy drugiej debaty. I czy na prawdę, nam chrześcijanom - powinno sprawiać pewien rodzaj satysfakcji to, że ktoś został publicznie obrażony? Czy takie są wskazania Jana Pawła II, którego staramy się czytać i nauczania którego staramy się uczyć? Czy satysfakcję miałby także z takiej sytuacji kard. Bolesław Kominek piszący o pojednaniu i który nie używał takiego języka nawet wobec swoich oprawców - polskich komunistów?

Przepraszam więc, że swojego zawodu Jarosławem Kaczyńskim i PIS-em nie potrafię przekłuć na poparcie opozycji i udział w manifestacjach. Ale to nie zmienia oburzenia metodą wprowadzania tak ważnych reform. Metodą, która nie ma nic wspólnego z konstruktywnym podejściem państwowym i ewolucją jaką metodą zmiany (co przecież jest rdzeniem konserwatyzmu). To nie zmienia oburzenia na język stosowany do reform. Złości na to, że z jednej strony mówi się o upadku debaty publicznej a z drugiej strony wciąż zezwala się by na listach wyborczych na wysokich pozycjach byli ludzie stosujący dokładnie te same metody.

Gdy więc jedni moi znajomi mogą mieć mi za złe, że nie idę na protest, a drudzy że nie przyłączam się do nazywania polityków Platformy językiem Jarosława Kaczyńskiego po cichu mu kibicując, proszę tylko o odrobinę empatii, o zrozumienie. Robię to co podpowiada mi sumienie i to co uważam jest potrzebne by szanować siebie samego, swoją integralność. Modlę się za obie strony konfliktu i wszystkich uczestników protestu, bo to podpowiada mi wiara. Nie pozwolę sobie na to by wszystkie te sceny w Sejmie zniechęciły mnie do życia publicznego, do troski o życie wspólne, bo to podpowiada mi intuicja. Czytam co miesiąc "Nową Konfederację" i innych intelektualistów którzy rozpoznają fakt, że metoda Prawa i Sprawiedliwości nie zreformuje trwale państwa, nie wzmocni potencjału naszej wspólnoty, bo to podpowiada mi rozum. I staram się trwać w uczciwości wobec siebie i innych. Wiem, że wszystkie te środki są związane z "milczeniem", które może się wydawać "zbyt małym" i asekuranckim. Ale jeśli choć trochę zasługuję na Wasze zaufanie to mówię szczerze - w moim sercu asekuranckie nie jest.

Bardzo żałuję, że nie żyje już Jan Paweł II, że nie ma nikogo kto potrafiłby i mógłby wylać kubeł zimnej wody na obie strony parlamentarnej sali. Że nasi prawnicy nie mają w sobie tylu cnót by 5 czy 10 lat temu zauważyć potrzebę reformy, bo kiedyś ktoś zrobi to za nich, ale już dużo, dużo gorzej i "na skróty".



Komentarze

N   7/21/2017

Dzięki Ci Błażeju za głos w sprawie. Mi osobiście bardzo brakowało głosu, a nie krzyku, wyzwisk, czy pompatycznych podsumowań o umierającej demokracji, wygłaszanych bez argumentów, czy jakichkolwiek wyjaśnień.
Twoja postawa jest mi bliska, bardzo trafnie ubrałeś to w słowa!


Magdalena   7/21/2017

Błażeju, Twój tekst jest oczywiście elokwentny, wyważony, a przede wszystkim dyplomatyczny. Prosisz o zrozumienie. Pozwolę sobie odpowiedzieć parafrazą tego, co napisałeś.
Wróciłem wczoraj kolejny raz późno ze szkoły, choć to przecież wakacje. Spędziłam w niej wiele godzin, bo może jakimś cudem uda się jeszcze uniknąć zwolnień nauczycieli i znaleźć parę godzin w innej placówce, dla tych, którzy tracą etaty. Mieszkam w kraju , w którym większość polityków zajmuje się tym, żeby się dorobić i zrobić karierę , a nie tym, by w kraju było obywatelom lepiej. Niestety, nie potrafię szanować polityków PiS, zwłaszcza tych, którzy twierdzą, że nie zgadzają, się na to, co i jak robi ich kierownictwo, ale siedzą cicho i nie mają odwagi wystąpić z szeregu partii, która niszczy to, o co walczył mój pradziadek w powstaniu styczniowym, mój dziadek w partyzantce, a ojciec w czasie strajków na kopalni "Borynia". Obie babcie przeszły przez obóz. Potrafię poczuć się częścią wspólnoty, która ma odwagę gromadzić się w różnych częściach kraju. Żałuję, że nie potrafię, jeszcze, na razie jeszcze, mieć takiej odwagi, bo w dzisiejszych czasach potrzebna jest już w tym kraju do tego odwaga. Bliżej mi do opozycji, niż do tych, którzy w imię ojczyzny, niszczą ojczyznę. Może dlatego, że nie chcę wolności ptaszka w klatce. Nie żywię sympatii dla tych, którzy gromadzą się i protestują. Podziwiam ich determinację i ryzyko, bo być może, że ktoś w TV zobaczy ich twarz i nie będą mieli do czego wracać, bo ktoś odbierze im pracę. Znam już takie przypadki. Ja jeszcze się boję, bo mam troje dzieci na utrzymaniu. Podziwiam innych i dziękuję im.
Nie rozumiem tych ludzi, którzy w polityce machają wartościami chrześcijańskimi jak szabelką, zapominając, że nie trzeba być chrześcijaninem, żeby być dobrym człowiekiem. Oburzają mnie postawy tych, którzy wszem i wobec epatują swoją wiarą, a nie żyją zgodnie z jej zasadami. Zdradzają ją, tłumacząc za każdym razem, że żyją jak prawdziwy chrześcijanin. Myślę, że Janowi Pawłowi II nie zależałoby na tym, by powoływać się na jego słowa, ale żyć zgodnie z nimi.
Przepraszam więc, że nie miałam, nie mam i nie będę miała zrozumienia ani dla Jarosława Kaczyńskiego, ani dla członków i Prawa i Sprawiedliwości, nawet dla tych, którzy nie zgadzają się z kierownictwem, ale mimo tego tkwią w strukturach tej partii. Oburza mnie. Nie ma to nic wspólnego z miłością do ojczyzny ani z patriotyzmem. Według mnie nie jest nawet konstruktywne.
Proszę o odrobinę empatii i zrozumienie w imieniu tych, którzy tracą pracę, tych, których dzieci będą gorzej teraz nauczane, tych, którzy boją się głośno mówić, co myślą, bo nie wiadomo, co ich za to spotka. Pisze to, co podpowiada mi sumienie, moje ludzkie sumienie. Nie modlitw nam trzeba, lecz odważnego działania tych, którzy chcą prowadzić życie publiczne.
Bardzo żałuję, że ludzie aspirujący do miana polityków, są oczytani, ale.... Moi przodkowie chcieli żyć w innym kraju. Ja też chcę żyć w kraju, w którym tak znaczy tak, a sprawiedliwość sprawiedliwość.

Mam nadzieję, Błażeju, że nie czujesz się urażony, ale życie przeciętnego Polaka wygląda inaczej niż widzi się to z pozycji polityka pracującego i mieszkającego w Brukseli.


Błażej   7/22/2017

Szanowna Pani Magdaleno!
nie wiem dlaczego miałbym czuć się urażony? Może nie do końca rozumiem zarzut lub w ogóle go nie ma?Tak czy inaczej, bardzo dziękuję za komentarz!:) Ma Pani ciekawe interpretacje. Prosi Pani o zrozumienie, podobnie jak ja - i oczywiście - choć tych emocji nie podzielam to rozumiem Panią:)

Mój wpis nie jest o reformie edukacji. Znam wielu, którzy akurat w tej sprawie mają zupełnie inne zdanie i oczekiwania niż Pani, a ja nie potrafię rozeznać które się sprawdzą. Badania które znam wyraźnie pokazują, że przeciwników reformy edukacji jest podobnie wielu co ich zwolenników. Moim zdaniem to temat na inną dyskusje niż sądy i generalna metoda polityczna, którą obrał PiS. Choćby dlatego, że akurat reformę edukacji partia zapowiadała w kampanii, podczas gdy o sądach i rewolucji w tej sprawie raczej milczała (było kilka wywiadów Prezesa, ale nie wynikało z nich co dokładnie nastąpi).

Kontynuując ten wątek: nigdy nie byłem członkiem Prawa i Sprawiedliwości, tym bardziej nie tkwię w jej strukturach. Jestem związany z Kazimierzem Ujazdowskim, a on wyszedł już wcześniej z partii, nie musiał czekać aż do dzisiaj by zrozumieć słabość tej metody politycznej. W związku z tym nie mam oglądu wewnętrznego na aktyw partyjny i na jego działaczy, na jej polityków. Nie wiem ile jest tam realnej wiary w przeprowadzane zmiany, a ile oportunizmu, myślę że sporo i jednego i drugiego, ale w tej sprawie nie umiem oceniać grupowo, a indywidualnie.

Co do istoty:
Wiem, że każda ze stron sporu ma w sobie dużo odwagi, każda też ma wiele lęku. Bo to spór oparty na emocjach. Te lęki, o których Pani dziś pisze (szansę stracenia pracy itd), że towarzyszą zwolennikom opozycji słyszałem wielokrotnie przez wiele ostatnich lat gdy rządziła dzisiejsza opozycja tyle że wśród innych grup społecznych. I też znam przypadki gdy to się działo, gdy ludzie tracili pracę za poparcie PiS-u i udział w manifestacjach przeciwko D. Tuskowi. Pamiętam ludzi, którymi wtedy pogardzano. Przepraszam, ale nie podejmę się oceny kto skrzywdził więcej osób i jak je skrzywdził. Po prostu uważam, że ten rodzaj sporu prowadzi donikąd. Z dużym prawdopodobieństwiem za 2-3 lata będziemy w miejscu odwrotnym tj. większość parlamentarna będzie odwrotna. Rząd wtedy składa projekt odwracający reformy sądowe PiS-u, co może oznaczać, że wybrani wtedy sędziowie przechodzą z dnia na dzień w stan spoczynku i - to tylko pomysł - jutro wyrzuceni sędziowie wracają do swojej roli. Czy nie ma Pani wrażenia, że strony sporu po prostu się odwrócą? Że większa część protestujących dziś powie : „bardzo dobrze, odwracają to co zespół PiS”, a zwolennicy PiS będą mówić „co za obłuda, wtedy krytykowali a dziś przywracają swoich i wszystko jest dobrze”? Moim zdaniem tak właśnie może być i tak dzieje się w wielu innych przypadkach. I ja uważam, że poprzez to - jako wspólnota - stoimy w miejscu, kręcimy się w kółko. Ja nie chcę w tym kółku brać udziału i stawiam tezę „grupy trzeciej”. To Ci, którzy nie widzą się w tym sporze. Tak jak w sprawie sądów bliżej im do protestujących, ale jednak nie czują się tam dobrze. W innych sprawach mają zupełnie swoje zdanie, a w jeszcze innych bliżej im do PiS, ale też nie czują się tam dobrze. Ta „grupa trzecia” choć podejmuje ryzyko to jednak ona może zdecydować kto będzie w przyszłym Sejmie miał większość. Bo - uważam - jeśli Jarosław Kaczyński wygrał wybory w 2015 roku to dlatego, że przekonał dużą część „grupy trzeciej”. Twarde elektoraty obu stron konfliktu to baza, kluczowa, ale sama ona nie zdobywa większości.
Zresztą, wystarczyłoby aby w 2015 roku jedna debata telewizyjna potoczyła się inaczej, ta w której Zandberg wypadł tak dobrze. Najprawdopodobniej SLD dostałoby się do Sejmu i Prezes Kaczyński nie miałby tak łatwego przełożenia na większość rządową. Między innymi ta pamięć pomaga mi zachować dystans, wiedzieć, że władza PiS-u kiedyś się kończy, a samo zamienienie większości rządowej donikąd nas prowadzi.

I jeszcze na koniec:
Nie jest moim celem i nigdy nie było epatowanie wiarą. To prostu siła napędowa mojego życia i dlatego odwołuję się do niej uzasadniając swoją postawę. Ale to tylko tyle i aż tyle. Wiara jest w mojej argumentacji ze względu na szczerość. Nie jest to żaden postulat.


Błażej   7/22/2017

Dziękuję N za dobre słowo, serdeczne pozdrowienia!


Magdalena   7/22/2017


Mój wpis też nie był o reformie edukacji, ale mniejsza z tym, choć faktem jest, że akurat wiem, jak wyglądały prace nad nową podstawą programową. Konsultacje ze środowiskiem nauczycielskim i z ekspertami były czystą fikcją. Wiem to z własnego doświadczenia, bo podobnie jak wielu moich znajomych zgłosiłam się na listę ekspertów, łudząc się, że ktoś nas wysłucha, przynajmniej tyle. Reforma ta nie była konsultowana tylko została narzucona. Teraz to już nie jest istotne. Co do Pana Ujazdowskiego, to akurat polityk, którego szanuję, bo ma odwagę głośno wyrażać swoje opinie, jak choćby w tym tygodniu w telewizji bodajże Polsat. I może nie zgadzam się z jego poglądami, ale szanuję za uczciwość.
Mam nadzieję, że rzeczywiście za 2-3 lata układ sił politycznych w parlamencie będzie odwrotny. Nie wydaje mi się, żeby obecna opozycja po przejęciu władzy opierała swe rządy na "odwracaniu dobrych zmian", które pochłonęły tyle pieniędzy, a ich odwracanie pochłonie jeszcze więcej. Trzeba będzie znaleźć inny sposób. Nie pisowski, który donikąd nie prowadzi. To, co udało się najlepiej obecnym władzom, to podzielenie społeczeństwa i sianie nienawiści. Za to zbiorą burzę. W sposób modelowy zniszczyli drogę do wolności, którą przetarło tylu Polaków.
Co do epatowania wiarą. Proszę tego nie odbierać personalnie, ale niestety, PiS w sposób obrzydliwy, przynajmniej dla mnie, również osoby wierzącej, wykorzystuje wiarę do celów politycznych. Pan tego nie pamięta, bo wiek na to nie ten. Był w latach osiemdziesiątych taki zespół KSU, który śpiewał w jednej z piosenek: "Kolejny dzień, a Liban płonie. Obłędny taniec nad własnym grobem. W imię Chrystusa i Mahometa żywe torpedy giną w płomieniach". Tego tekstu nie należy dziś odczytywać dosłownie, spokojnie można dokonać przełożenia na współczesność, nawet polską. A do PiS pasuje wiersz:
Na krzyżu wisiał Człowiek
przewiązany kawałkiem tragedii.
Gdy głowa mu opadła
rzucili się
na ratunek.
Nad grobem cholernie wzruszeni
tańczyli w takt śpiewu
błogosławionego
szatana.

Tyle w temacie. Myślę, że nie ma sensu ciągnąć dalej dywagacji, bo zamienią się one w jałową pogaduchę internetową. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w byciu prawym człowiekiem.


I jeszcze na koniec:
Nie jest moim celem i nigdy nie było epatowanie wiarą. To prostu siła napędowa mojego życia i dlatego odwołuję się do niej uzasadniając swoją postawę. Ale to tylko tyle i aż tyle. Wiara jest w mojej argumentacji ze względu na szczerość. Nie jest to żaden postulat.


Błażej   7/22/2017

Dziękuję za reakcję :) Rzeczywiście, różnimy się także w przewidywaniach i intuicjach, ale uważam to za bardzo wartościowe. Dziękuję za ciekawe opinie, życzę powodzenia we wszelkich sprawach, pozdrawiam serdecznie!


AImmerfect   4/14/2018

Others can perform a harder erection but cannot maintain it during sexual intercourse. Thus, when the muscles in the penile area are relaxed, more blood will go into the penis and an erection will occur.
https://www.cialissansordonnancefr24.com/cialis-generique-prix-2/


ADooxometymn   7/10/2018

Pression arterielle est comment robuste votre sang pousse contre les parois de vos arteres lorsque votre coeur essence pompe le sang. Arteres sont les tubes qui transportent prendre offre sang loin de votre coeur. Chaque set votre manque de sensibilite bat, il pompe le sang a tous egards vos arteres a la prendre facilement de votre corps.
https://www.cialispascherfr24.com/cialis-au-feminin/


AHeellalperync   9/29/2018

Poids est comment calleux votre sang pousse contre les parois de vos arteres lorsque votre coeur essence pompe le sang. Arteres sont les tubes qui transportent perseverent b gerer offre sang loin de votre coeur. Chaque set votre moelle bat, il pompe le sang par de vos arteres a la prendre facilement de votre corps.
https://www.cialispascherfr24.com/cialis-pas-cher-inde-occasion/


Zostaw komentarz




Udostępnij przez